Wybierz region

Wybierz miasto

    Biedni i bezbronni

    Autor: Robert GRYGIER, Grzegorz OKOŃSKI, JŁ

    2003-09-24, Aktualizacja: 2004-12-18 18:02 źródło: Naszemiasto.pl

    - Możecie sami sobie wymyślić, czego nam brakuje i na pewno będzie to prawda - mówią funkcjonariusze policji. Wczoraj przed Urzędem Rady Ministrów razem ze strażakami i strażnikami granicznymi protestowali przeciwko ...

    - Możecie sami sobie wymyślić, czego nam brakuje i na pewno będzie to prawda - mówią funkcjonariusze policji. Wczoraj przed Urzędem Rady Ministrów razem ze strażakami i strażnikami granicznymi protestowali przeciwko tragicznej sytuacji finansowej.




    Wczoraj przed Urzędem Rady Ministrów protestowali przedstawiciele służb mundurowych - policjanci, strażacy, straż graniczna. Bezskutecznie - niczego na razie nie wywalczyli. Niewykluczone zatem, że jutro dojdzie do strajku włoskiego policji i funkcjonariusze będą m.in. drobiazgowo sprawdzali samochody i kontrolowali zatrzymywanych ludzi.

    - Nie chcemy tego robić, ale inaczej już nie możemy zwrócić uwagi na naszą nędzę - twierdzi Andrzej Szary, przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego Związku Zawodowego Policjantów woj. wielkopolskiego. - Gdyby skrupulatnie wypełniać przepisy, drobiazgowe kontrole kilku samochodów w godzinach szczytu zablokują skutecznie każdą ulicę. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie.

    Dziś protestujący policjanci ustalą, czy będzie podjęta taka forma protestu.

    Ocenia się, że 30 jednostek w kraju powinno być zamkniętych, bo tak fatalne panują w nich warunki. W samym Poznaniu w barakach pracują policjanci z komisariatu Północ i Sekcja Ruchu Drogowego. Jak mówią związkowcy - tam można tylko marzyć o zachowanych warunkach BHP.

    Bezbronni, choć uzbrojeni

    Wielkopolska policja używa do obrony przestarzałej broni.

    - Oddziały naszej prewencji mają na stanie broń, która w obu magazynkach ma tyle naboi, co Glock w jednym. Z takim wyposażeniem w starciu z przestępcami nie mamy szans - opowiada funkcjonariusz KWP w Poznaniu. Tak samo jest w jednostkach Komendy Miejskiej.

    - Ja też mam pistolet z 1972 roku, który już dawno powinien być wymieniony - dodaje Andrzej Borowiak rzecznik KMP w Poznaniu.

    Biegają na ksero

    Przynajmniej dwa razy w tygodniu policjanci zgłaszają brak zaświadczeń, które są niezbędne do przyjmowania zgłoszeń o popełnieniu przestępstwa. - Te, które nam przysłano, już dawno się skończyły - opowiada dyżurny. - Często jest tak, że biegamy po zaprzyjaźnionych bankach, by kserować dokumenty potrzebne do przyjęcia zawiadomienia. Na naszym komisariacie nie ma nawet kserokopiarki.

    Za krótkie przerwy

    Policjanci mówią też o łamaniu kodeksu pracy przez przełożonych. Zgodnie z przepisami funkcjonariusz powinien mieć przynajmniej 10 godzin przerwy między jedną a drugą służbą. Niestety, często między zakończeniem jednej a rozpoczęciem drugiej służby, jest nawet mniej niż 8 godzin przerwy. - Zdarza się, że przyjdę do domu i jeszcze nie zdążę zasnąć, a już po mnie dzwonią. To dlatego, że jest nas za mało i nie ma kto patrolować ulic - opowiada funkcjonariusz KWP. - Kiedy wracamy do pracy niewyspani bardzo łatwo popełnić błąd, a gdy tak się stanie, to nie ma żadnej taryfy ulgowej.

    Spawane krzesła

    Są problemy, o których sami policjanci wstydzą się mówić. - Trudno uwierzyć, ale nie mamy na czym siedzieć. To dotyczy chyba wszystkich poznańskich jednostek - przyznają. Normą już jest podkradanie sobie krzeseł. - Mamy tylko dwie możliwości. Albo sobie sami je pospawamy, albo będziemy je podbierać innym - mówi funkcjonariusz z Komisariatu Poznań Północ. - Możecie sami sobie wymyślić, czego nam brakuje i na pewno będzie to prawda - podsumowuje naczelnik jednej z sekcji. - Nie mamy prawie nic.


    Więzień je lepiej



    Wczorajszy protest pracowników służb mundurowych ściągnął przed kancelarię premiera ponad 1,5 tys osób, głównie policjantów. Demonstranci domagali się podwyżek płac, a także ujednolicenia kryteriów przyjęć do służby i zwiększenia nakładów finansowych na bezpieczeństwo funkcjonariuszy. W proteście uczestniczyli też górnicy.
    Wśród syren i gwizdków ustawiano transparenty, na których widniały m.in. takie hasła: ,,Więzień je lepiej jak policjant", czy ,,Zamienię pobory policjanta na dietę posła RP".




    Pójdą po pomoc?



    • Około 70 proc. rodzin policjantów kwalifikuje się do ubiegania się o pomoc socjalną.
    • W Poznaniu policjant z dochodzeniówki prowadzi około 40-50 spraw miesięcznie.
    • Początkujący policjant odbiera wypłatę 900 zł.
    • W województwie brakuje obsady około 150 miejsc pracy funkcjonariuszy.



    Trudne pytania do...

    Zbigniewa Miękisiaka

    z Zespołu Prasowego KWP w Poznaniu


    - Jak to jest możliwe - nie ma pieniędzy na papier toaletowy, a są na nagrody?

    - Nagrody, jakie otrzymują policjanci, nie są częstym zjawiskiem, a jeśli się pojawiają - pochodzą z odrębnej puli. Nie są też tak wielkie, jak sobie wielu może wyobrażać. W wielu przypadkach są zwykłym, ludzkim dowodem uznania za narażanie się w czasie akcji, za rany odniesione w obronie życia i mienia.

    - Nie lepiej zamiast wypłacać nagrody, wyremontować komisariat?

    - Nie. Nawet, jeśli sypie się komisariat, to nie można sięgać po pieniądze nagrodowe, bo remont trzeba prowadzić w przewidzianym do tego trybie. Zobowiązuje nas do tego dyscyplina budżetowa.

    - Słyszeliśmy, że nie zawsze przestrzegane są normy czasu pracy?

    - Zdarza się, ale po prostu taka jest służba. Nie można zostawić sprawy tak po prostu, bo właśnie na zegarze wybiła 16.00. Mamy określone obowiązki, które muszą być wypełnione. Ja sam przepracowałem dziś osiem godzin, a jeszcze jestem w pracy i nie wiem, kiedy wyjdę do domu...




    Rozmowa z Andrzejem Szarym, przewodniczącym Niezależnego
    Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów woj. wielkopolskiego.




    - Dlaczego policjanci protestują i podważają uczciwość władz państwa?

    - Nie możemy godzić się, by co roku nasze głodowe wypłaty traciły realną wartość, by pogarszały się warunki naszej pracy, by oszukiwano nas w biały dzień. Co roku jesteśmy karmieni obietnicami, że być może niedługo znajdą się jakieś pieniądze, a później okazuje się że to tylko czcze obietnice ministra. Pikietowaliśmy Sejm w listopadzie ubiegłego roku, w styczniu i lipcu porozumiewaliśmy się z MSW. Choć jesteśmy 40-tysięcznym związkiem zawodowym, jesteśmy okrutnie oszukiwani.

    - Kiedy mieliście ostatnie podwyżki?

    - Trzy lata temu. Oprócz tego w ubiegłym roku wypracowaliśmy niewielką kwotę. Teraz waloryzacja, wypracowana w ramach dialogu społecznego ma przynieść nam 87 zł brutto. O pozostałych świadczeniach mamy zapomnieć. Niestety, o nas mówi się najlepiej na pogrzebach poległych na służbie funkcjonariuszy. Minister zawsze wtedy mówi, że mamy coraz lepsze wyniki, coraz większym zaufaniem społeczeństwa się cieszymy, że jest coraz bezpieczniej. To jakiś absurd - jesteśmy coraz biedniejsi, a mamy coraz więcej obowiązków, coraz więcej się od nas wymaga. A dysponujemy w części przestarzałą bronią, radiowozy kwalifikują się do remontu, a kamizelek kuloodpornych jest za mało.

    - Co będziecie robić dalej?

    - Usłyszeliśmy właśnie w czasie pikiety, że budżet nie ma pieniędzy, a nasza petycja trafi w sobotę na posiedzenie rządu. My prawdopodobnie też się wtedy spotkamy i niezależnie od tego spotkamy się jutro (czyli dziś, w środę - przyp. red.), by ustalić, czy podejmujemy strajk włoski. Jesteśmy też przygotowani do strajku głodowego: gotowość zadeklarowały dwie osoby w województwie. Choć to smutne, przyzwyczailiśmy się, że policjanta zawsze można pomijać, lekceważyć i oszukiwać. Ale nie chcemy już się z tym godzić.

    Rozmawiał Grzegorz OKOŃSKI

    Sonda

    Letnich atrakcji w moim mieście jest...

    • jak na lekarstwo. (79%)
    • na tyle dużo, że często nie wiem co wybrać. (10%)
    • wystarczająco, ale mogłyby być ciekawsze. (10%)