Wybierz region

Wybierz miasto

    Pasy przeszkodziły w ratunku?

    Autor: Robert DOMŻAŁ

    2003-09-23, Aktualizacja: 2004-12-18 18:03 źródło: Naszemiasto.pl

    Blisko sześć godzin trwało wczoraj wydobywanie ze stawu w Gądkach awionetki. Samolot wpadł tam w niedzielny wieczór. W niedzielę około godz. 18.20, jak relacjonowaliśmy w poniedziałkowym wydaniu Gazety Poznańskiej, ...

    Blisko sześć godzin trwało wczoraj wydobywanie ze stawu w Gądkach awionetki. Samolot wpadł tam w niedzielny wieczór.
    W niedzielę około godz. 18.20, jak relacjonowaliśmy w poniedziałkowym wydaniu Gazety Poznańskiej, podchodzący do lądowania dwuosobowy samolot typu Fox wpadł do stawu nie opodal lądowiska. Pilot opuścił kabinę, gdy samolot znalazł się już pod wodą. Mężczyzna próbował jeszcze ratować pasażerkę. Bezskutecznie. Ciało 45-letniej kobiety - Polki mieszkającej od lat we Włoszech, strażacy wydobyli kilka godzin później. Jak już wczoraj mówili niektórzy strażacy, kobieta miała trudności z rozpięciem pasów bezpieczeństwa w kabinie samolotu. Być może była to jedna z przyczyn jej śmierci.

    Dźwig na ratunek

    Wczoraj rano do Gądek przybyło siedem wozów strażackich, w tym dźwig. W działaniach uczestniczyło 25 ratowników. Przed południem z Warszawy do Gądek dotarli też przedstawiciele Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
    Ratownicy - płetwonurkowie przy pomocy poduszki powietrznej podnieśli wrak samolotu słowackiej produkcji z dna i podholowali do brzegu. Po godz. 14, po kilku próbach podniesienia, znalazł się on kilka metrów nad wodą, a później na ziemi. Kabina była zupełnie zmiażdżona. Śmigło złamane, uszkodzone skrzydła.

    Doświadczony pilot

    Na miejsce tragedii policjanci przywieźli pilota maszyny. Jest on mieszkańcem Radomska. Lata od blisko dwudziestu lat. Ma dwie licencje lotnicze: polską i amerykańską. Za sterami samolotów spędził około jednego tysiąca godzin. Przed feralnym lotem odbył w niedzielę już jeden lot. Wówczas pasażerem był mąż kobiety, która zginęła. Do Gądek przywieziony został na wizję lokalną. Według Edmunda Klicha z PKBWL, przyczyny wypadku poznamy dopiero za kilka tygodni. Ustalane będą one w dwóch niezależnych dochodzeniach. Jedno poprowadzą policjanci, drugie właśnie komisja przybyła z Warszawy.



    Edmund Klich

    Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych




    Jest za wcześnie na określenie przyczyn wypadku. Samolot musi być poddany badaniom. Nie przesłuchiwaliśmy pilota, ani świadków. Na lądowisku znaleźliśmy tylko ślady kół. Wynika z nich, że samolot po wylądowaniu zmienił kierunek jazdy. W tym roku wydarzyło się już 80 wypadków. W siedmiu zginęli ludzie. Najczęstszą przyczyną wypadków jest błąd człowieka. Zaraz potem są awarie silników oraz konstrukcji nie mających certyfikatów.

    Sonda

    Letnich atrakcji w moim mieście jest...

    • jak na lekarstwo. (79%)
    • na tyle dużo, że często nie wiem co wybrać. (10%)
    • wystarczająco, ale mogłyby być ciekawsze. (10%)