Wybierz region

Wybierz miasto

    Prokurator w maglu

    Autor: Barbara SADŁOWSKA

    2003-09-23, Aktualizacja: 2004-12-18 18:03 źródło: Naszemiasto.pl

    Wczoraj, w procesie oskarżonych o przejmowanie poznańskich kamienic na podstawie sfałszowanych testamentów, sąd przesłuchiwał.... prokuratora! Wpadli po interwencji lokatorów kamienicy z ul.

    Wczoraj, w procesie oskarżonych o przejmowanie poznańskich kamienic na podstawie
    sfałszowanych testamentów, sąd przesłuchiwał.... prokuratora!





    Wpadli po interwencji lokatorów kamienicy z ul. Staszica 6, w której ćwierć wieku wcześniej zmarła Melania Rozmarynowicz. Dopiero w 1998 r. zgłosił się jej domniemany spadkobierca Jacek J. Gdy lokatorzy interweniowali w Sądzie Rejonowym, okazało się, że testament zniknął...
    Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp. – personalnie – prokurator Jolanta Waśniowska. Proces toczy się w wyznaczonym przez Sąd Najwyższy, Sądzie Rejonowym w Szamotułach. Niedawno rozchorował się jeden z oskarżonych, były wojewódzki komendant policji Kazimierz K.

    Wątpliwa bezstronność

    – Pani prokurator spotkała się ze mną na moją prośbę. Nie wiedziałem, jakie znaczenie dla dalszego postępowania sądowego może mieć choroba Kazimierza K. Obawiałem się, że proces zostanie wznowiony od początku – tłumaczył wczoraj oskarżony Marian L.

    W lipcu, po jednej z rozpraw, spotkał się z panią prokurator na rynku w Szamotułach. Siedzących w samochodzie zauważyła żona oskarżonego Jacka J. Obrona wykorzystała ten fakt, wnioskując o przesłuchanie pani prokurator jako świadka w sprawie.

    – Zachowanie rzecznika oskarżenia publicznego budzi wątpliwości co do jego bezstronności – argumentował mecenas Eugeniusz Michałek.

    – Wniosek o przesłuchanie w charakterze świadka zmierza do wyłączenia prokuratora z procesu. Jego następca będzie potrzebował czasu, by zapoznać się z treścią 40 tomów akt – oponowała mecenas Małgorzata Heller-Kaczmarska, reprezentująca miasto Poznań.
    Sąd postanowił jednak przesłuchać panią prokurator na okoliczność ,,pozaprocesowych kontaktów z oskarżonym Marianem L.”.

    Po odebraniu przyrzeczenia pani prokurator spokojnie wyjaśniła, że przed podróżą do Bydgoszczy było jej wygodniej spotkać się na rynku.

    – Zgadzając się na to spotkanie, kierowałam się lojalnością wobec stron – uczestników postępowania można pouczać i informować – mówiła pani prokurator. Dodała, że był to jedyny ,,pozaprocesowy kontakt” z oskarżonym L.
    Na tym, niestety, się nie skończyło.

    Zamiana ról

    Okazję do ,,przesłuchania” pani prokurator skrzętnie wykorzystali oskarżeni. Radca Mirosław Z. zasugerował, że spotkanie odbyło się na rynku, ponieważ protestował przeciwko rozmowom na korytarzu, a zakończył zarzutami, że postępowanie prokuratorskie było źle prowadzone.

    – Kiedy przesłuchiwałam oskarżonego Z., zapytałam, jak się czuje, bo wyglądał nieciekawie – zeznawała dalej pani prokurator. – Wybuchnął, że to moja wina, że tak długo przebywa w areszcie, i byłego prezesa Sądu Okręgowego. I kim on teraz jest? – dodał z lekceważeniem o prezesie...

    – Za to pani prokurator, w trakcie tego mojego niby
    wybuchu, powiedziała, że dostała za to nagrodę i awans do Prokuratury Okręgowej – odgryzł się oskarżony Mirosław Z.
    Dziś kolejny dzień procesu w Szamotułach. Już bez Jolanty Waśniowskiej. Jako oskarżyciel wystąpi, obecny wczoraj, prokurator Mariusz Dąbkowski.

    Sonda

    Letnich atrakcji w moim mieście jest...

    • jak na lekarstwo. (79%)
    • na tyle dużo, że często nie wiem co wybrać. (10%)
    • wystarczająco, ale mogłyby być ciekawsze. (10%)